Tym razem, opowiem Państwu świadectwo, pewnej osoby z za granicy. Po naszym wystąpieniu w Radiu Maryja, takim jak dzisiaj, zatelefonowała do nas pani z Kanady, która przedstawiła się, ze jest pielęgniarką –położną. Prosiła nas o materiały potrzebne do przeprowadzenia Duchowej Adopcji. Oczywiście wszystkie niezbędne materiały natychmiast wysłaliśmy. Po trzech miesiącach otrzymaliśmy list z Kanady. W tym liście było podziękowanie za przysłane materiały z informacją, że zostały przetłumaczone i rozesłane do 6 stanów. W tym liście było również świadectwo, o pewnej kobiecie, u której ta położna odbierała poród. A oto treść tego świadectwa:
Cytuję. „Wydarzenie miało miejsce 7 lat temu. W pewne młodej rodzinie mającej dwóch małych synów, żona spodziewa się następnego dziecka. Mąż zdenerwowany zawozi żonę do kliniki aborcyjnej, gdyż takie tam są. Ta nieszczęsna kobieta mówi, że w pewnym momencie przypomniała sobie sen, w którym jej zmarła matka mówiła, żeby nie czyniła żadnej krzywdy temu dziecku, gdyż będzie to wspaniała dziewczynka. Natychmiast uciekła z kliniki do domu. Mąż po przyjeździe do domu zrobił żonie wielką awanturę, kończąc zdaniem; jutro jedziemy do kliniki i dokonamy aborcji. Żona przerażona modliła się całą noc. Rano mąż ubiera się do pracy, a jej przychodzi pewna myśl. Idzie do kuchni wybiera największy nóż, chowa go za siebie i idzie do męża, bierze go za rękę i prowadzi do pokoju dziecinnego. Tutaj zwróciła się do męża tymi słowami:” Masz tutaj przed sobą dwóch twoich synów, a u mnie pod sercem, masz córeczkę. Dlaczego, ja mam brać na swoje sumienie morderstwo swojego dziecka – decyduj ty, które dziecko chcesz zabić”, wyjmując nóż zza siebie, wręczała go mężowi. Mąż przerażony odskoczył, rzucając nóż na podłogę. Od tego momentu, już nie wspomniał o aborcji. Gdy przyszedł czas rozwiązania, ta pani położna odebrała poród. Od tego czasu między pielęgniarką, a tą rodziną zawiązała się serdeczna przyjaźń. Pani pielęgniarka pisze: teraz to dziecko ma 7 lat. Jest bardzo piękną i uczuciową dziewczynką. Znamienne jest to, że kocha najbardziej swego ojca. Gdy tylko ojciec wraca z pracy do domu, natychmiast rzuca mu się na szyję. Siada na kolanach, mówiąc; tatusiu jakiś ty zmęczony, podaje mu pantofle i pyta, Tatusiu, może zrobić ci herbaty? Teraz mąż zwraca się z płaczem do żony mówiąc; pomóżcie mi wyjść z tego syndromu, bo nie mogę sobie poradzić, często ogarnia mię rozpacz, że tak wspaniałe dziecko chciałem zabić.” Na zakończenie pani położna pisze. Jestem pewna, że Pan Bóg powierzył komuś w modlitewną opiekę to dziecko i tą rodzinę.
Świadectwo zostało wygłoszone na antenie Radia Maryja przez moderatorów duchowej adopcji dziecka poczętego Państwa Halinę i Czesława Chytra z Krakowa.