strona główna
Obraz Matki Bożej
Dzieci Nienarodzonych
Historia
Świętość Życia
Informacje
dla Pielgrzymów
Aktualności
 
Homilia JE ks. Arcybiskupa Władysława Ziółka, Ordynariusza Archidiecezji Łódzkiej, wygłoszona podczas Uroczystości w parafii św. Wincentego Pallottiego
Księży Pallotynów w Łodzi 4 IX 2006r.

Dostojny Ojcze Prowincjale, Czcigodny księże Proboszczu wraz ze swoimi współbraćmi ze Wspólnoty Pallotyńskiej, Przewielebni księża diecezjalni i zakonni, drodzy Ojcowie Redemptoryści, których reprezentuje dziś drogi nam Ojciec Piotr. Wielebne siostry zakonne, szanowni przedstawiciele władz rządowych i samorządowych. Umiłowani w Chrystusie i Jego Matce uczestnicy obecnego Zgromadzenia Liturgicznego, bracia i siostry pozostający w duchowej łączności z nami dzięki Radiu Maryja i Telewizji Trwam.
   
Słyszeliśmy przed chwilą słowa Ewangelii: „Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef z rodu Dawida, a dziewicy było na imię Maryja”. To był bardzo szczególny dzień w historii świata. Nie znamy jego dokładnej daty, bo wszystko dokonało się przecież w ukryciu, w urzekającej prostocie Ewangelicznej sceny Zwiastowania, ale od tamtej pory na zawsze już pozostanie dniem wyjątkowym. Po rozmowie Archanioła z Maryją „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas”. Dokonało się wcielenie. Syn Boży zaczął żyć ludzkim życiem, w łonie Matki. Jak nie odczytać w postawie Maryi wezwania do radości i uwielbienia. „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Błogosławiona jesteś między niewiastami”. Dziewica z Nazaretu znalazła łaskę u Boga. Pocznie i porodzi Syna Najwyższego, aby dać początek nowym czasom zapowiedzianym przez proroków. Z Jej łona wyjdzie Zwycięzca śmierci i twórca życia, który rozjaśni Ewangelią całe ludzkie życie.

Przypominamy sobie i przeżywamy jeszcze raz tę Ewangeliczną scenę właśnie dzisiaj i w tym miejscu, na którym zostanie zbudowany kościół pod wezwaniem Zwiastowania Pańskiego. Czekamy na tę świątynię od dawna. Przeżywamy nasze spotkanie na tym Łagiewnickim Wzgórzu, na którym ma powstać w przyszłości Sanktuarium Świętości Życia. Intencja, która przyświeca Księżom Pallotynom przy wznoszeniu tego Bożego Domu jakże blisko jest związana z tajemnicą Zwiastowania Pańskiego. Trzeba się cieszyć i gratulować Księżom Pallotynom takiej inicjatywy, że w swój charyzmat wielkiego apostolstwa wpisują jeszcze szczególną troskę o ludzkie życie.

Oto Bóg kończąc dzieło stworzenia rzekł: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam”. Taka jest najgłębsza prawda o nas samych. Autorem początku każdego człowieka jest sam Bóg. Życie jest w całości darem, dzięki któremu Bóg udziela coś z siebie swojemu stworzeniu. Życie jest cudownym dziełem Boga, który ulepionemu z prochu człowiekowi tchnął swoje ożywcze tchnienie. Jeżeli życie jest nam podarowane przez Boga Stwórcę, jeżeli zrodzeni jesteśmy z Jego wielkiej bezinteresownej miłości, którą ofiarował nam bez żadnych naszych zasług, czyż nie jest to dostateczny powód, żeby patrzeć na nie jak na największą świętość, do której prawo ma tylko sam Bóg?

Miejscem spotkania ze Świętością Życia uczynił Bóg rodzinę. Bóg, który jest Miłością objawił dar życia pośrodku miłości mężczyzny i kobiety, aby więź między nimi stała się  prawdziwym Sanktuarium Miłości
i Życia. Właśnie w takim wyjątkowym miejscu, w ludzkim rodzicielstwie sam Bóg  jest obecny. Jakże wielkie jest powołanie małżonków i rodziców, którzy w akcie poczęcia i zrodzenia zostają dopuszczeni do tak bezpośredniej bliskości Boga i Stwórcy. Czyż jest więc do pomyślenia, by choć przez chwilę ten cudowny proces rodzenia się życia mógł być wydany na łaskę ludzkiej samowoli?

Rozmyślając nad wielką tajemnicą świętości życia winniśmy najpierw stanąć przed Bogiem z dziękczynieniem za dar życia każdego z nas, i dla naszych najbliższych, ale nie sposób również nie wznieść ku Bogu modlitwy błagalnej w intencji bezwarunkowego szacunku wobec życia każdego człowieka od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Życie bowiem trzeba chronić. Uwrażliwiał nas na to wielokrotnie Sługa Boży Ojciec Święty Jan Paweł II, zwłaszcza, kiedy z bólem spostrzegał,  że w naszej epoce jesteśmy niestety świadkami masowego zabijania istnień ludzkich na skalę dotąd nie znaną i prawie niewyobrażalną. W wielu krajach – jak mówił – dokonuje się to za przyzwoleniem prawa. 

Ileż razy Kościół zabierał głos w obronie nienarodzonych? Ale Jego wołanie nie zostało wysłuchane. Jakże często natomiast z innych stron  przedstawiano jako słuszne prawo i oznakę cywilizacji to, co w rzeczywistości jest wynaturzeniem i zbrodnią przeciw najbardziej bezbronnej z ludzkich istot. Życie, ten święty dar trzeba koniecznie chronić, broniąc prawa każdego człowieka do narodzenia, a następnie do istnienia. Każdy, kto chciałby się od tego podstawowego prawa życia uniezależnić, staje się promotorem śmierci. Człowiek zawsze dochodzi do tego, gdy traci Boga. Tam bowiem, gdzie znika Bóg, znika też absolutna godność ludzkiego życia, a w jej miejsce wkracza nienawiść do życia.

Anioł nazywa Maryję „Łaski pełną”, mówiąc równocześnie o Jej szczególnym przeznaczeniu. Ale jest przecież także przeznaczenie każdego człowieka, każdego z nas. Osiągnięcie pełni łaski jest zadaniem i celem dla wszystkich ludzi. Bo Bóg stworzył każdego z nas – jak powie św. Paweł – aby był święty i nieskalany przed Bożym obliczem. W scenie Zwiastowania zostaje nam przywrócona wiara w Bożą miłość względem każdego człowieka. Bóg nas kocha. Każdy z nas jest przez Pana Boga powołany i obdarzony świętym darem życia. Bo Bóg utkał nas w łonach naszych matek. Już w zalążku widziały nas Jego oczy, i w Jego księdze zostały spisane wszystkie dni nam przeznaczone, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał. Trzeba uwierzyć Panu Bogu, że nas naprawdę kocha, że nas aż tak umiłował. Trzeba nam – podobnie jak uczyniła to Maryja – zamyślić się nad tym Stwórczym Słowem, które Bóg wypowiedział nad każdym z nas. Zmieszać się
i rozważyć, co miałoby to dla nas znaczyć. Wreszcie pokornie zapytać: kim jestem, że Bóg o mnie pamięta.  Kim jestem, że Bóg się mną zajmuje.

Dziękuję Ci Boże, żeś mnie tak cudownie stworzył. Godne są podziwu wszystkie Twoje dzieła.
„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według  Twego słowa”(Łk 1,38). Maryja jest dla nas, dzisiaj wzorem nie tylko powołania, ale także odpowiedzi na nie. Powiedziała bowiem „Tak Bogu” na początku swego życia i powtarzała je później na wszystkich jego kolejnych etapach, realizując w pełni tylko Bożą wolę. Nawet wówczas, gdy była ona dla Niej niezrozumiała i trudna do przyjęcia. „Jakże się to stanie...”. O błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła. Nie ma wiary łatwej. Bo wiara to nie tylko nasze Tak na objawioną przez Boga prawdę. To jest również nasze Tak na przychodzącą do nas w tej prawdzie wolę Bożą. Powiedzieć Bogu – Amen, czyż nie jest równoznaczne z porzuceniem naszego egoizmu, bezpieczeństwa, dobrobytu, i świętego spokoju? Może nam nawet przyjdzie prawdziwie się trapić tym, czego Bóg od nas zażąda. A może trzeba będzie zgodzić się na miecz przenikający duszę i przyjąć bolesne tajemnice swojego życia.

Królestwo, do którego zaprasza nas Chrystus, jest już teraz obecne tam, gdzie ludzie żyją zgodnie z wolą Boga. Wiara bez uczynków jest martwa, dlatego miłość dla chrześcijanina nie jest i nigdy nie może być jedynie gestem albo nieosiągalnym ideałem. Miłość musi być chrześcijańska, to znaczy upodobniona całkowicie do Chrystusa, który z miłości, w darze składa samego siebie.
Trzeba, aby przed oczyma naszej duszy stanął Chrystus z Getsemani, Chrystus Ubiczowany, Cierniem ukoronowany, obarczony naszym grzechem, i wreszcie Ukrzyżowany. Taki, wyniszczony cierpieniem Chrystus, niech wstrząśnie dzisiaj światem, który nie zawsze szanuje i miłuje życie. Niech świat zobaczy Jezusa, który wciąż cierpi rany za tych, którzy nie potrafią przyjąć ludzkiego życia jako cennego i świętego daru.

Jeśli Kościół powołany jest do tego, aby dawać świadectwo chrześcijańskiej miłości, to czyż my, jego dzieci, nie powinniśmy całym sercem włączyć się w modlitwę za najbardziej bezbronnych, za dzieci nienarodzone, zabijane w łonie matki i wykorzystywane do badań eksperymentalnych? Czy nie powinniśmy prosić Boga o przebaczenie dla siebie i dla wszystkich, którzy dopuścili się niesprawiedliwości i gardzili maluczkimi? Jeżeli szczerze chcemy iść drogą Bożego Prawa, musimy usłyszeć niemy krzyk bólu i rozpaczy wszystkich ubogich, odepchniętych, ostatnich. Jakże moglibyśmy prosić Boga o łaskę dla siebie, jeśli wobec wołania tych bezbronnych pozostawalibyśmy nie czuli i nie wrażliwi.

O, raz jeszcze powiem, jak jestem wdzięczny Księżom Pallotynom, że podejmują ten wielki, niewątpliwie trudny, ale jakże pilny temat do swojego apostolskiego działania na łódzkiej ziemi.
„Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości...Miłość przynagla nas, abyśmy nie żyli już tylko dla siebie, ale odważnie stanęli w obronie życia”. Jak nie przywołać tu przykładu życia i pracy dwóch wielkich świadków, których Boża Opatrzność dała Kościołowi Łódzkiemu. Na kielichu życia i przemiany narodu, jaki polskie kobiety ofiarowały swe wotum na sześćsetlecie obecności Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, widnieje pośród świętych i bohaterskich polek podobizna Stanisławy Leszczyńskiej, Łodzianki. Spełniając swój zawód położnej w tak trudnych warunkach wojny i okupacji obozu koncentracyjnego i zbrodniczych rozkazów zabijania nowo narodzonych tam dzieci, zostawiła nam przede wszystkim to wielkie bohaterskie przesłanie, o obronie każdego ludzkiego życia.

Świadkiem całkiem współczesnym był również profesor Włodzimierz Fijałkowski, który przez całe życie z wiarą wiązał, i z wiary konsekwentnie wyprowadzał zasady etyki lekarskiej. Był im wierny zawsze i do końca. Nawet za cenę kariery naukowej i utraty stanowiska. Zawsze bezkompromisowy w sprawach wartości najważniejszych i świętych, do których należała także obrona życia nienarodzonych. Kiedy dzisiaj człowiek woli myśleć tylko o sobie, żyć i pracować tylko dla siebie, ten łódzki lekarz ukazywał nam prawdę, że na tej drodze nie sposób odnaleźć szczęścia. Mówił często: „Szczęśliwym może być tylko ten, kto pragnie uszczęśliwiać innych, nawet jeśli będzie trzeba po drodze wypić kielich goryczy”.
Jestem pewien, że można by tu było przywołać jeszcze wiele innych postaci, jak np.: Matkę Teresę z Kalkuty, czy Joannę Beretti Molli, której relikwie będą czczone w tej nowej świątyni. Ci prawdziwi chrześcijanie niech przypominają nam o naszym zadaniu, jakie winniśmy przyjąć i wypełnić względem  Boga i człowieka. Czyż moglibyśmy w lepszy sposób okazać wdzięczność Panu Bogu za dar własnego życia?

Maryja usłyszała głos Anioła: „Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu nadasz imię Jezus...” . Jej Fiat rozpoczęło ziemskie życie Jezusa Chrystusa i Jego zbawczą misję w dziejach świata. Przeżywając dzisiejszą Uroczystość jak nie zwrócić się do Maryi i nie zawierzyć Jej macierzyńskiej pamięci tego nowego duchowego i materialnego Kościoła.  Niech za Jej przyczyną nasze wspólne modlitwy o świętość życia zanoszone do Boga z Pallotyńskiego Wzgórza w Łodzi przemienią nasze miasto. Niech Łódź stanie się miastem ludzi, którzy w swoim sercu tęsknią za prawdziwym życiem, którzy pragną życia świętego, którzy świętości życia będą z przekonaniem i wiarą bronić. Amen.

*  *   *  *  *
Słowo ks. Arcybiskupa Władysława Ziółka na zakończenie Liturgii Eucharystycznej.


    Ksiądz Stanisław, proboszcz tutejszej parafii, obdarował nas przed chwilą swoim dobrym słowem. Adresował do wszystkich, nikogo nie pominął. Wspaniała katecheza wdzięczności. Wdzięczności wobec tych, wobec których czuje się w jakiś sposób dłużnikiem.  Ale chciałbym w imieniu tu wszystkich zgromadzonych, i tych którzy są z nami w łączności duchowej dzięki Radiu Maryja i Telewizji Trwam podziękować księdzu proboszczowi. Bo on jest promotorem dzisiejszego spotkania modlitewnego. Dziękuję mu za to dzisiejsze piękne spotkanie, ale także za ten wielki zapał do podjęcia trudnej pracy, która przecież realizowana jest w Kościele od dawna i na wszystkich miejscach, gdzie Kościół wypełnia swoją misję. Ksiądz proboszcz pomyślał, ażeby tutaj w Łodzi na tym Wzgórzu mogło powstać Sanktuarium Świętości Życia, gdzie w szczególny sposób będzie płynęła do Boga modlitwa i dziękczynna za życie i przebłagalna za niszczenie życia i prośba serdeczna o to, ażeby życie było przez wszystkich było szanowane. Gdzie będą także różnego rodzaju konferencje, spotkania, sympozja. Wszystko dla życia, dla obrony życia, dla kształtowania naszych sumień. Jeżeli  to dzieło zostaje podjęte z taką myślą, możemy być pewni Bożego błogosławieństwa i ono się będzie rozwijać, dlatego życzę księdzu Stanisławowi [Rękawkowi] żeby miał prawdziwą radość iż to życie jest przyjęte ze zrozumieniem, otwartością, że jest wspierane i że się rzeczywiście pięknie rozwija i przynosi owoce. Ale dla tych wielkich duchowych dzieł potrzeba także i bazy materialnej – jak to często się mówi. Czekamy już od dłuższego czasu na rozpoczęcie budowy świątyni. Chcę życzyć księdzu Stanisławowi, żeby nas zaprosił już do Sanktuarium nie za dziesięć lat, ale wcześniej. Tak wcześnie, jak będzie to możliwe. On tego pragnie, ja tę myśl popieram. Chcę go także wesprzeć i duchowo i materialnie, ale apeluję serdecznie do wszystkich obecnych, do Łodzian i do wszystkich, którzy nas słuchają, aby wspierali także to dzieło budowy Sanktuarium Świętości Życia tu w Łodzi. Myślę, że odpowiedź będzie pozytywna, ze względu na wielkie dzieło, i ze względu na wielką sympatię do księdza Stanisława. A Radiu Maryja i Telewizji Trwam dziękujemy, że nam pomaga upowszechnić tę ideę nie tylko w Łodzi, na polskiej ziemi, ale w całym świecie. Myślę, że i stamtąd będzie odzew...Bóg zapłać wszystkim, za tę wspaniałą dzisiaj wspólnotę modlitwy i refleksji w tym miejscu. Zapada zmierzch, jesteśmy tu zjednoczeni przez wiarę i miłość do Boga, do Najświętszej Maryi Panny z całym pochyleniem się nad życiem. Bóg zapłać.